czwartek, 25 lutego 2021
Trochę się działo...
niedziela, 21 lutego 2021
Trojca
Po dwoch dniach masakrycznych deszczow powital mnie piekny poranek. Szybko uwinelam sie z zadaniami domowymi i przed jedenasta bylam juz w drodze do lasku i na Bray Head. Zazwyczaj nie lubie tam chodzic bo jest tam za duzo ludzi a ja starm sie unikac tlumow, lubie spokoj i kontakt z dzika natura, zwlaszcza teraz kiedy wiekszosc ludzi ma gdzies restrykcje. Piekny, sloneczny dzien, obchodzilam tereny na ktorych jeszcze nie bylam. Po raz pierwszy znalazlam Boczniaki (Pleaurotus Ostreatus), moj entuzjazm siegnl zenitu do tego stopnia ze obchodzilam wszystkie stare pnie i drzewa w promieniu km. Boczniakow nie znalazlam ale natknelam sie na piekne Plomiennice ( Flammulina Velutipes) no i oczywiscie na uszaki, ktorych tutaj jest po prostu od zajechania. Jak na poczatku dziwilismy sie ze ich nie ma tak teraz po kazdym spacerze wracamy z torba uszakow. Zaraz bede przyrzadzac moje boczniaki i bede probowac jak smakuja ;) Podobno takie dzikie trzeba dobrze pokroic i dlugo smazyc, no nic zobacze co z tego wyniknie.
piątek, 19 lutego 2021
Pizdzi i pada
Juz od wczoraj wiedzialam, ze dzisiejszy dzien zbytnio ekscytujacy nie bedzie. Od rana pada i pizdzi, przemoczone ptaki laduja w ogrodku zeby podjesc zamokniete orzeszki i nasiona, niestety tutaj czasami pada w pionie od dolu - pod parasol, wiec wszystko jest mokre. Tak wiec siedze sobie w domu, dookola cisza jak makiem zasial od czasu do czasu slychac tylko pokaslujacego sasiada w mieszkaniu obok. Kiedy budze sie w taki poranek nie wiem zbytnio co ze soba zrobic, czy jeszcze polezec, czy stac wczesniej, tak sie dzisiaj zlozylo ze zwloklam sie wczesniej. O wlasnie widze przez okno kolena entuzjastke orzeszkow- wiewiorke, biedna zmoknieta wcina orzeszki, ktore sroki zakopaly pod plotkiem. Wyliczylam, ze tej zimy poszlo ponad siedem kilo orzeszkow na zwierzaki, ktore odwiedzaja nasz ogrodek. Przy porannej kawie przejrzalam moj maly atlas roslin, ktory dostalam od meza na urodziny Wildfowers napisany przez Margaret Erskine, zawiera przepiekne ilustracje namalowane akwarelami przez autorke. Jest troche pogmatwany i po angielsku ale to dzieki temu moj mozg musi sie wysilic i powiazac nazwe z roslina a do tego musze jeszcze podpisac indeks polskimi nazwami, przynajmniej tymi, ktorych nie pamietam. Postanowilam wziac sie troche za moja zapomniana botanike i lacine, bo az mnie boli kiedy sobie przypomne jak jeszcze pare lat temu znalam wiekszosc polskich i lacinskich nazw roslin, takze od kilku miesiecy studiuje na nowo wszystkie kwiaty, paprocie, mszaki, grzyby, drzewa i krzewy. Ksiazka jest swietna z tym, ze wszystkie rosliny sa wymienione wedlug miesiecy, wiec w przeciagu danego miesiaca przerabiam sobie to co jest w ksiazce. Kolejna ksiazka, ktora od kilku miesiecy kroluje na stole jest Dzika Kuchnia Lukasza Luczaja, uwielbiam jego kanal na You Tube, czuje sie jakbym wrocila na studia, to wlasnie Lukasz na nowo wciagnal mnie w moja troche zapomniana pasje.
Nawet moj mezczyzna ostro biega po krzakach zbiera Czarki, Uszaki i inne jadalne cuda. Zeszlej jesieni, znalezlismy swietne miejsce w gorach Wicklow na grzybobranie, trzy rozne miesjcowki w jednej rosna piekne borowiki, w drugim kanie a w trzecim sliczne zolciutkie modrzewiowe maslaczki i nikt, na prawde nikt tych grzybow tam nie zbiera. Takze zrowo sie oblowilismy i przy okazji obdarowalismy znajomych suszonymi grzybami na swieta. Marzy mi sie zeby pojechac w gory, mamy do nich zaledwie 12 km ale mamy rowniez 5 km restrykcje, cieszymy sie jednak ze mamy gdzie wyskoczyc na pare godzin poszwedac sie po lesie. Takze na razie na gory mozemy sobie popatrzec z daleka.
Dzisiaj zerknelam jak tam sie maja kiszonki, musze przyznac ze nie moge sie doczekac jak smakuje kiszony czosnek niedzwiedzi Allium Ursinum, ktory rosnie w naszym ostatnio ulubionym lasku. Ten las doslownie pachnie juz czosnkiem, to jest niesamowite ile tego tam rosnie. Z niecierpliwoscia czekalismy, kiedy znowu bedzie mozna zjesc czosnkowe pesto. Tak wiec, kiszonki maja sie swietnie, juz buzuja sobie w sloikach. za kilka dni czosnek bedzie gotowy.
Zakisilam juz kilka sloikow czarek z uszakami, musze przyznac ze czarki sa przepyszne, uszaki dalej chrupia co mnie troche odstrecza ale powoli sie przyzwyczajam. Czosnek niedziwedzi zakisilam bez zadnych dodatkow oprocz czosnku i paru przypraw.
czwartek, 18 lutego 2021
Wyprawa do lasu.
środa, 17 lutego 2021
Praca
wtorek, 16 lutego 2021
Małe cuda natury.
Nareszcie wiosna.
Kordialowe szaleństwo.
Czekałam na ten moment kiedy czarny bez zakwitnie i będę mogła zacząć robić Kordial. Robię już trzecia turę. Część robię z kwaskiem cytrynow...
-
Dzisiaj w końcu udało nam się dotrzeć nas wzgórze, które zawsze chcieliśmy odwiedzić, podziwialiśmy je odwiedzając Krąg druidzki Boleycarage...
-
Wszystko budzi sie do zycia, moze juz niedlugo zniasa nam restrykcje z 5 km na troche wiecej. Byloby super pojechac sobie w gory. Juz prawi...



