czwartek, 18 lutego 2021

Wyprawa do lasu.

Dzisiaj z samego rana pojechaliśmy do naszego, najbliższego lasu. Zapakowaliśmy gorąca herbatę z miodem, ciasto i parę innych pierdół, żeby mieć siłę na wędrówkę po lesie. Piękna pogoda z samego rana trochę mnie zmyliła bo za lekko się ubrałam ale w miarę szybkiego marszu zrobiło się o wiele ciepłej. Jednak cudowne poranne światło wynagrodziło mi lekka niedogodność. 
Spędziliśmy piękne kilka godzin wśród natury, uwielbiam włóczyć się po lesie,mogłabym zamieszkać w lesie z dala od ludzi i hałasu. Szum strumyków, śpiew ptaków i zieleń to dla mnie najlepsze lekarstwo na stres i po takim spacerze zawsze wracam do domu szczęśliwa i odprężona. Natrafiliśmy na piękną kolonię czarki szkarłatnej Sarcoscypha Coccinea, dzisiaj były same wielkie okazy. Poza tym nazbieraliśmy trochę uszakow i sporo liści czosnku niedźwiedziego. Kiszonki, które zrobiłam ostatnio w poniedziałek już zaczynają buzować a czosnek zrobił się ciemno zielony. Dzisiaj postanowiliśmy zrobić żurek notabene też z własnego zakwasu z dużą ilością grzybów. Dodam do niego zamrożone maslaczki, które zebraliśmy w górach Wicklow we wrześniu, dużo poeczarkow i uszaki. Będzie uczta. Teraz czeka mnie klika dni siedzenia w domu bo pogoda ma być nie najlepsza i mąż idzie do pracy. Chyba znowu wyciągnę sztalugi. Trzeba zrobić coś konkretnego póki jest okazja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kordialowe szaleństwo.

Czekałam na ten moment kiedy czarny bez zakwitnie i będę mogła zacząć robić Kordial. Robię już trzecia turę. Część robię z kwaskiem cytrynow...