Kilka miesiecy temu nawiazalam luzna znajomosc z bezdomna dziewczyna, ktora czesto siedzi na glownej ulicy mojego miasteczka i prosi o pieniadze. Jest dosyc mloda, ciezko dokladnie powiedziec ile ma lat, gdyz jest zniszczona. Nie znam jej historii, nie wiem co doprowadzilo ja do bezdomnosci, wiele lat temu sama otarlam sie o bezdomnosc w obcym kraju, wsrod obcych ludzi, wiec wiem jestem sobie wyobrazic jak mozna sie czuc. Zawsze wychodzilam z zalozenia, ze jezeli masz wiecej niz ktos kto nie trzeba sie podzielic. Molly jest bardzo mila, lubie sobie z nia porozmawiac, zawsze kiedy ja widze siedzaca na ulicy wchodze do sklepu na rogu po jej ulubione latte i cos cieplego do zjedzenia ale glownie na krotka rozmowe. Zauwazyla, ze kiedy z nia rozmawiam ludzie zaczynaja wrzucac jej pieniadze do kubka i przynosic jedzenie. Moze trzeba pokazac, ze ludzie tacy jak Molly tez maja uczucia, tez potrzebuja uwagi, ze czasami zycie potrafi dopiec i nigdy nie wiadomo jak wszystko sie potoczy. Ostatnio nie widzialam jej przez jakies dwa tygodnie, zastanawialam sie co sie dzieje, mialam nadzieje ze moze znalazla jakies lokum. Dzisiaj wyszlam na male zakupy i zobaczylam ja jak siedzi po drugiej stronie ulicy, udalam ze sie nie patrze i polecialam po kawe i cos do przegryzienia dla niej. Podeszlam i po prostu bylam szczesliwa ze Molly bardzo ucieszyla sie na moj widok, mowiac ze dawno mnie nie widziala. Dzisiaj pogadalysmu troche dluzej, dowiedzialam sie ze jej przyjaciel, ktory mieszka z nia pod Bray Head od dwoch lat choruje na raka zoladka, teraz ma juz 4 stopien choroby i bardzo cierpi a poniewaz nie ma adresu zamieszkania nie nalezy mu sie pomoc! Nie ma lekow, ktore usmierzyly by jego bol, ze wieczorami zwija sie z bolu. Tak sobie pomyslalam co jest nie tak kurwa z tym swiatem! 1% populacji ma miliardy a ktos nie moze otrzymac pomocy, bo nie dosc ze nie ma gdzie mieszkac to jeszcze ma raka. Ludzie w moim miasteczku i tak ruszyli swoje sumienia i widze, ze pomagaja wiecej a to dlatego, ze jakies dwa lata temu w tym samym miasteczku umarl bezdomny chlopak z Polski. Znaleziono go martwego na jednej z ulic. Slyszalam co nieco o jego historii, ze kiedys pracowal, mial normalne zycie ale podobno zaczal miec problemy natury psychicznej i wypadl z obiegu, wypadl z systemu. Sama korzystam z pomocy terapeuty i jestem na lekach gdyz po kilkunastu latach pracy w tym samym miejscu dopadl mnie syndrom wypalenia zawodowego, ktory sie pogarszal z roku na rok, zmiana miejsca pracy w tej samej firmie doprowadzila do mojej bezsennosci, napadow lekowych. Moge min. winic za to mojego kumpla z pracy, ktory latami straszyl mnie tym miejscem, koles sam leczy sie od wielu lat i ma ostre jazdy. Musialam zerwac z nim wszelkie kontakty po jedej z awantur w miejscu pracy o czym moj szef nie wie, bo nie chcialam kolesioi robic jazd przed swietami. Teraz jest lockdown, nie pracuje, mam spokoj a kiedy jade do pracy na jeden dzien nie stresuje sie tak jak kiedys. Zaczelam znowu spac jak kamien, zaczelam cieszyc sie zyciem. Dlatego uwazam, ze nie mozna oceniac tych ktorzy sa bezdomni, ktorzy maja problemy bo nikt z nas nie wie jaka historia moze sie za tym kryc. Bardzo chcialabym, zeby Molly znalazla kiedys dom, ulozyla sobie zycie, zeby jej przyjaciel nie cierpial, bede ja wspierac jak moge chociazby kubkiem kawy, rozmowa, ubraniami a nawet podpaskami, czy tamponami. Zycze jej tego z calego serca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz